Drukuj

Hufiec z Piotrkowa Trybunalskiego na Polskiej Górze

04.09.2013 r.

Tam jechać, gdzie pojechaliśmy – warto było – warto było pracować, jak pracowaliśmy. Te słowa z dumą wypowie każdy harcerz z I Środowiskowego Szczepu Harcerskiego „Matecznik” z Piotrkowa Trybunalskiego, 7 Szczepu „Kora” z Bełchatowa i karateka z Piotrkowskiego Klubu OYAMA Karate „Washi”. Właśnie taka ekipa przebyła drogę 480 kilometrów, aby rozstawić swój obóz w Polskim Lasku, miejscu, w którym podczas I wojny światowej stacjonowały Legiony Józefa Piłsudskiego.

Naszym głównym celem było: ZOSTAWIĆ COŚ PO SOBIE. Z czystym sumieniem można stwierdzić, że plan został zrealizowany w 100 %. Te trzy tygodnie były wyjątkową lekcją historii, nasyconą polskością i patriotyzmem, której można było nie tylko dotknąć, ale także wziąć w niej czynny udział.

Nasza przygoda rozpoczęła się na przejściu granicznym w Dorohusku, skąd udaliśmy się prosto do Łucka. Tam odbyły się uroczystości upamiętniające wydarzenia z 1943 roku. Na obchodach tych był obecny Prezydent RP Bronisław Komorowski i Wojewoda Łódzki Jolanta Chełmińska. Po mszy św. miało miejsce złożenie kwiatów i zapalenie zniczy w ruinach kościoła w Kisielinie, a minutą ciszy oddano hołd poległym.

Najważniejszym punktem programu tegorocznego obozu była praca ku czci polskich Legunów. Przez tydzień harcerze, instruktorzy i karatecy pracowali ramię w ramię. W obozie wzięły udział 102 osoby i każdy miał ręce pełne roboty. Wspólnymi siłami udało nam się usunąć korzenie i wykarczować niepożądane krzewy, które zarastały Kopiec Chwały Legionów. Siłą własnych charakterów i rąk przemieniliśmy także ścieżkę w szeroką drogę, którą bez problemów można się teraz dostać na Polską Górkę. Najmłodsi natomiast swoją wolę służby ojczyźnie wypełniali pracując przy mogiłach znajdujących się w Polskim Lasku.

Po ciężkiej pracy przychodził także czas na przyjemności takie jak odpoczynek w klimatyzowanej sali Centrum Dialogu Polsko – Ukraińskiego, kubek zimnego kwasu u Wołodii czy wyjazd na „Lazurowe Wybrzeże”. Odbyły się także wycieczki do Wołczecka, Bykowni i Kijowa. Dodatkową atrakcją, jaka czekała na obozowiczów była możliwość zdobycia trzech sprawności stworzonych specjalnie na tę okazję, a były to: Legun, Szara Lilijka i Znawca Ukrainy.

Pozostałe chwile obozowego życia wypełniały gry terenowe i zajęcia z rozmaitych technik harcerskich. Nie zabrakło też chwil spędzonych przy ognisku, które płonęło nieustannie przez te trzy tygodnie.

Niestety, tak już na tym świecie bywa, że wszystko co dobre szybko się kończy. I tak też się stało z naszym obozem. Jednak nie wyjechaliśmy stamtąd obojętni. Pobyt na Ukrainie, w wielu sercach zostawił po sobie trwały ślad, a wspomnienia które żyją w naszej pamięci napędzają nas pozytywną energią na kolejny rok harcerskiej pracy. Kto wie, być może za rok znów dane nam będzie przeżyć takie dni…

         

        

        

        

        

        

        

        

        

        

        

pwd. Monika Cieślak