Drukuj

Z iskry płomień

5 listopada 2016
 
W tym roku po raz pierwszy sztafeta rowerowa z Ogniem Niepodległości pojechała w dwie strony. Druhny i druhowie z hufca ZHP Zgierz ruszyli z Kostiuchnówki do Polski, przez przejście graniczne w Uściługu-Zosinie, dalej do Hrubieszowa, Zamościa, Lublina, Puław, aby dotrzeć do Warszawy na obchody święta niepodległości na placu marsz. J. Piłsudskiego przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Druga grupa - harcerze hufca Wołyń - pojechała do Łucka i dalej do wołyńskich miast Równe i Zdołbunów, gdzie trafi do polskich środowisk na święto niepodległości. 
 
Tradycja Ognia Niepodległości wiezionego przez harcerzy rowerem na obchody Narodowego Święta Niepodległości ma już 16 lat. Główny scenariusz jest zawsze ten sam. Płomień przenoszony jest ze zniczy palących się na grobach polskich legionistów poległych w walkach o niepodległość w czasie kampanii wołyńskiej 1915-1916 r. do lampy żeglarskiej przymocowanej solidnie do bagażnika roweru. Tak umocowany Ogień Niepodległości jedzie na uroczystości Święta Niepodległości w Polsce. Wyprawa trwa kilka dni, do przejechania jest 700 kilometrów, a pogoda w listopadzie bywa różna: deszcz, wiatr, mróz, śnieg, ale zdarzają się też ciepłe i słoneczne dni.
 
Pomysł zrodził się w 2000 r. w gronie druhen i druhów hufca ZHP Zgierz, którzy pod koniec ubiegłego wieku zaczęli jeździć do Kostiuchnówki, aby tam odbudowywać zniszczone i zapomniane cmentarze legionowe. Dlatego też sztafeta rusza z Kostiuchnówki, gdzie w Polskim Lasku znajduje się cmentarz wojenny Legionów Polskich. Pierwsi żołnierze spoczęli na nim jesienią 1915 r., gdy stacjonowały tam wszystkie trzy brygady. Dzisiaj na cmentarzu w Polskim Lasku pochowani są również żołnierze wojny polsko-bolszewickiej, legioniści przeniesieni z innym zniszczonych grobów na Wołyniu.  
 
Uroczystość pobrania Ognia Niepodległości w Polskim Lasku zgromadziła w tym roku jak zwykle dziesiątki delegacji z różnych środowisk i miejscowości po obu stronach Bugu. Większość z nich nie wyobraża sobie już tych kilku listopadowych dni między Wszystkimi Świętymi a 11 Listopada bez obecności na tej legionowej nekropolii. Są uczniowie i nauczyciele szkół z Łodzi, Zgierza i Opoczna. Oni towarzyszyli harcerzom od pierwszej sztafety, to właśnie dzieci przywożą Ogień Niepodległości na wojewódzkie uroczystości listopadowe w Łodzi. Są szkoły ukraińskie i środowiska Polaków z Wołynia z Łucka, Kowla, Lublińca, Kostiuchnówki, Maniewicz, Prilesnej, Równego, Zdołbunowa. Są polscy dyplomaci i pracownicy z konsulatu generalnego RP w Łucku, którzy do Kostiuchnówki przyjeżdżają z najbliższymi. Są liczne reprezentacje powiatów, miast i gmin po obu stronach granicy: z Maniewicz i Kostiuchnówki, ze Zgierza, Lublina, Ostrowca Świętokrzyskiego, Ozorkowa, Rozprzy, Zelowa, Opoczna, Mełgiewa. Gmina Mełgiew przyjechała dumnie ze sztandarem szkoły im. Marszałka J. Piłsudskiego oraz orkiestrą dętą, która zapewniła muzyczną oprawę uroczystości. Są w Kostiuchnówce niezwykle liczni w tym roku funkcjonariusze Straży Granicznej z placówek w Dorohusku, Dołhobyczowie, Hrebennem, oddziału Karpackiego, Nadbużańskiego i Komendy Głównej SG, wraz z funkcjonariuszami służby celnej i policji województwa lubelskiego. Są tu nieprzypadkowo, bo w czasie wolnym od służby od ponad dwóch lat opiekują się też polskimi mogiłami na Wołyniu. Niezawodną obecność zapewniło województwo łódzkie, oprócz władz samorządu województwa, który od 6 lat współpracuje z obwodem wołyńskim, przyjechali łódzcy policjanci, pamiętający o grobach swoich kolegów z czasów II RP w Kowlu. 
Nie zabrakło też Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, które nie tylko jest partnerem wielu przedsięwzięć historycznych i edukacyjnych realizowanych w Kostiuchnówce, ale też jego pracownicy osobiście angażują się codzienną służbę harcerską na Wołyniu.
 
Uroczystości rozpoczął harcerski apel, na którym gotowość do służby zameldowały ramię w ramię obie rowerowe sztafety, którymi dowodzą hm. Krzysztof Kowalewski ze Zgierza (ZHP) i phm. Aleksander Radica ze Zdołbunowa (Harcerstwo Polskie na Ukrainie). Po odśpiewaniu hymnów Polski  Ukrainy odprawiona została msza św., podczas której modlono się za poległych żołnierzy, ale również za tych zmarłych, którzy w ostatnich latach pielęgnowali pamięć o polskim dziedzictwie narodowym na Wołyniu. 
 
Zanim złożono kwiaty i znicze na grobach udekorowanych biało-czerwonymi wstążkami, odbyło się pobranie ziemi z kostiuchnowskiego pobojowiska, który trafi do Kościoła pw. Wniebowzięcia NMP Zwycięskiej w Lublinie. 
 
Momentem kulminacyjnym uroczystości było pobranie ognia przez sztafety rowerowe i ich start. Uczestnicy towarzyszyli kolarzom jeszcze kilkadziesiąt kilometrów. Najpierw wszyscy odwiedzili kwaterę legionową w Wołczecku, gdzie znajdują się mogiły pierwszych poległych w tym rejonie legionistów, w tym grób pierwszego drużynowego zgierskich harcerzy - Artura Miatkowskiego. Ostatnim punktem postoju była kwatera z poległymi w bitwie pod Kuklami. To miejsce szczególne, gdyż zostało odnalezione w tym roku. W Kuklach uczestnicy pożegnali obie sztafety.
 
* * *
Nazajutrz, w niedzielę 6 listopada Ogień Niepodległości dotarł m.in. do katedry w Łucku, gdzie odebrał go ks. biskup Witalij Skomarowski. Zapłonie on również w wielu miejscach, przez które przejeżdżać będą harcerze i uczestnicy uroczystości.
 
 
 
 
 
 
Galeria zdjęć:
 
Okolicznościowy list z okazji uroczystości wystosował Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych p. Jan Józef Kasprzyk.